Dwa miesiące temu postanowiliśmy zafundować dzieciakom oddzielne łóżka. Dziewczynki miały dotąd jedno piętrowe. Łóżko było kompletnie nie zniszczone i zastanawialiśmy się z mężem komu je oddać. Przez chwilę przemknęła nam myśl o sprzedaży, ale jednak zrezygnowaliśmy . Po sąsiedzku, jeden dom dalej mieszka rodzina z trójką dzieci. Zapytałam sąsiadki czy chce piętrówkę za dobrą kawę. Odpowiedziała, że chętnie bo i tam miała zamiar kupić takie łóżko swoim synom.
Za dwa dni łóżko było już w pokoju u sąsiadów. Wówczas sąsiadka powiedziała mi, że kawę przyniesie rano, bo jest już po 20.00 i sklep zamknięty.
Do dziś, a przypominam minęły DWA MIESIĄCE, kawy jak nie było tak nie ma...
Powiedzcie mi - mam się upomnieć? Ja myślę, że nie, natomiast mąż mówi, że tak, bo chodzi o zasady.
Co myślicie, bo ja jestem rozdarta!