Parę dni byliśmy sobie z mężem na wyjeździe, na wsi gdzie był problem z zasięgiem ale za to cisza i spokój , las, gęsi spacerujące drogą, jajka smakujące inaczej i mleko nie pachnące kartonem. Przysłuchiwałam się kurom:):Ciekawe o czym gadały?
A z jedną nawet się zaprzyjaźniłam:)
Chodziła za mną i już się zastanawiałam czy aby do miasta jej nie zabrać, no ale jednak tego jej nie zrobiłam. To wiejska kura Zuza :)

Faktycznie. Urodziwa bardzo. Zazwyczaj nie zwraca się uwagi na urodę kur. Są do siebie podobne. Ta jest inna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Usuń