Urlop od zmartwień i trosk uważam za zakończony. Troski utopiłam w morzu i wróciłam nastawiona bardzo optymistycznie. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie na przywitanie mąż. Praca, którą dostał okazała się dla niego wymarzona. A TAK SIĘ BAŁ, ŻE TO NIE JEGO KLIMATY :)
Poniżej krótka fotorelacja znad polskiego Bałtyku.
A ja w tym roku jadę urlopować w góry. Oczywiście w polskie góry :))))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :))
Morze, morze; mam je na co dzień... Latem go nie cierpię; nic poza tłumami turystów i masą śmieci... Ale w pozostałe pory roku...wtedy wygląda zaskakująco...:)
OdpowiedzUsuńLubię morze. Działa na mnie i kojąco i pobudzająco zarazem. Nie wiem jak to możliwe, ale tak jest. Tam nigdy mi się nie nudzi.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)